Dość słów

Bar mleczny

kolor nieba szaro-bury
jest zimniej bo płaczę
przed chwilą wyrzucono mnie z pracy
moje ambicje zastąpiono maszyną
taka jest przyszłość normalna kolej rzeczy
powiadają: sprzyjająca człowiekowi

nie opuszczałam nie piłam
nie mówiłam prawdziwego świadectwa
wobec zepsucia ex-towarzyszy
a mimo to
dzisiaj wywalono mnie z pracy
inni zostali są lepsi o regularne wypłaty

nawet dali odchodne
wynagrodzenie za nie zrobione
„pani coś tam wpisze”
lipne rachunki
wzięłam nie mam żalu
przyjmuję wszystko

siedzę tramwaje uciekają talerze
kręcą się w brzuchu brzydnę
przez tę garść żywych obserwacji
właśnie wylano mnie z pracy
przywrócono braciom ulepionym
z poczucia bezradności

nie chcę żeby cokolwiek złego im
ani jeden włos dano szansę
możliwości karmiono przez pół roku
ale dopiero co wykopali mnie z pracy
w sercu nie mam litości

mogłabym inaczej
jakieś metafory
złamane wersy
wszystko z dużych liter
może nazwiskami
ale po co

niedawno wypieprzono mnie z pracy
a już za parę dni
Wielki Egzamin z Obowiązkowych Opłat

[1998]