Dość słów

Pokora

Kaczor ma niewładne ręce nogi
Język i układ wydalniczy
Leży przede mną z codziennym bólem
Władcy Przestrzeni Kręgosłupa
Na PKP-owskich siedzeniach
Kurczą się lęki egzystencjalne
Gdy tak w drodze rozmawiamy
Każde z pozycji plamy na ścianie

Bezruch sprzedaje ukojenie
Wypalając złącza w mózgu
Po trochu odbiera przestrzeń
Miłości żył serca półkul
Pomiędzy brudną i drugą stacją
Wiem mniej niż popiół z papierosa
Którego Kaczorowi Pyra przypala
Którego nawet nie umiem zgasić

[1998]