Jasna

Fotografia

Pośrodku jeziora na kępce błotnistej trawy stoi kobieta. Opływa ją kadź wody, niczym nieograniczona wielość. Nad nią zawisło niebo – tylko trochę rumieńcem odmienne od przeźroczystej tafli, gęste i ciepłe.
Błotne trawy u brzegu to przybliżają się, to odchodzą, ale kobieta stoi choć winna utonąć. Kurtkę ma lichą, z tandetnego domu mody, w kolorze rozmytej ochry. Jest późne popołudnie.