Jasna

Jasna

Jasna podejdź bliżej
Nasycę ci imię światłem
Boje się tknąć twych strun
Tak jesteś jasna, Jasna

Rzeka szemrze cichutko cicheńko przejrzyście
Skrzą się w niej łuski słońca i oka lśnią
Stoisz w niej Jasna słońce rozpuściłaś
Woda kołysze twe oczy wolno nadpływa łzą

Czujesz ten moment
Złocisty chwili cud
Słodki zimny potok
U twoich stóp
Ten kamień zielony omszały
Nieważko trzymający się brzegu
I mysi ogonek
Wystający spod niego

Jasna twa piąstka i oczu obłok
Przyciągają się
Gdy płynie z nich łza

Rozścielę ci
Prześcieradło oceanów
Poduszki kontynentów
Oplączesz włosami
Nie płacz Jasna

Nie bij łzami Ziemi