Jasna

Podróż

Iks Ygrek – miły młody chłopak
– jak przez ramię przeczytałam w paszporcie –
Jedzie ze mną po wizę w pociągu

Ojciec – ten s...n – powiesiłbym go

Jego twarz zmienia się w jezioro
Zbudzone kamiennym pociskiem
A oczy pełne jaszczurek
Okrągłe obłe monety
Ślinią się łzami tuż pod brwiami
Zjeżonymi w prostą nieskończoną

Jedyne co mi dał –
Ten niemiecki paszport

Iks
W pociągu zwanym chwilą
W konsulacie przystanku
Przy taśmie – chlebie – w fabryce w Holandii
A zwłaszcza w sercu
W ocalałym kawałku
Będzie nosił rzeź ojca
Do końca swego życia

Gubiąc się i szukając miłości

Z wrażliwości poczętej z ran