Jasna

W metrze

Jakże pięknie było
Osiąść spojrzeniem
Tu, przy tej bogatej
I pysznej stacji
Na twarzy czarnej kobiety

To co szczególnie
Przykuło mą uwagę –
Kształt jej głowy
Rzeźbionej delikatnie
A jednak bez wahania i pewnie
Idealny czerep obrysowany włosami
Spiętymi w nieznaczny węzeł
Tuż u nasady strzelistego karku
Wydatne usta
Jakie zrodził jej skrawek ziemi
Skąpane w szmince
W odcieniu afrykańskiej żółci

I oczy – stalowe czarne gołębie
Które tutaj
Zatknięte w głowę
Dziobem rozdrabniają ziarno